
Udało mi się dotrzeć do nieautoryzowanej wypowiedzi świętego, w której skarży się na konkurencję "niejakiego Internetu. To chyba jakiś Amerykanin? Podbiera mi klientów." Niezależny, jednoosobowy ośrodek badań społecznych postanowił przeprowadzić krótką analizę porównawczą dwóch konkurentów, w celu ustalenia ich pozycji na rynku.

Punkt drugi: warunki dokonywania transakcji. Pod tym względem umowa zawierana ze świętym Mikołajem jest niezmienna – dostajesz prezent w zamian za bycie grzecznym. Kontrahenci wielokrotnie zwracali uwagę, że jest to łamanie ustawy o prywatności danych osobowych, jednak jak dotąd nie udało się skłonić Mikołaja do ustępstw. Przedsiębiorstwo nie stosuje również żadnego rodzaju promocji. Nawet pomimo regularnego korzystania z usług nie jest możliwe otrzymanie karty stałego klienta. Pod tym względem użytkownicy Internetu deklarują dużo większą więź z marką, gdyż nie wymaga ona od nich niczego, oprócz dokonania przelewu. Co do upustów i obniżek polityka firmy również jest dużo bardziej elastyczna. Okazje same pchają się w ręce, nie trzeba nawet szukać. Dodatkowo, pod lupę został również wzięty sposób zawierania umowy. Święty Mikołaj stawia nas przed trudnym zadaniem – umowę wypełnia tylko kupujący, a jedynym sposobem doręczenia jej do przedsiębiorcy jest zostawienie liściku na okiennym parapecie. Pomimo tylu lat w branży, to wciąż prowizorka. W Internecie wszystko natomiast mamy czarno na białym (monitorze).
Punkt trzeci: realizacja zamówienia. Nie od dziś wiadomo, że świętemu brakuje nieco elastyczności w kwestii dostarczania zamówień. Dostawa jest co prawda do domu, ale jej jedyny możliwy termin to 6 grudnia. Stwarza to poważny problem dla ludzi z nienormowanym czasem pracy oraz dla rodzin z dziećmi, zwłaszcza, że dostawa odbywa się w późnych godzinach nocnych. Dodatkowo odbiór zamówienia wymaga posiadania w domu specjalistycznego sprzętu (odpowiednio skalibrowany komin). Mieszkańcy bloków z wielkiej płyty nie od dziś zastanawiają się nad złożeniem skargi ze względu na dyskryminację. Tymczasem przy zamówieniu z Internetu dostajemy towar w dowolnym uzgodnionym dniu, o całkiem swobodnie wybranej godzinie, przy użyciu standardowego wyposażenia domu (drzwi), bądź zewnętrznej jednostki nadawczo/odbiorczej (poczta).
Punkt czwarty: asortyment. Święty Mikołaj szczyci się tym, że w jego fabryce można dostać wszystko. Jednak z wypowiedzi pracowników wynika, że są to głównie artykuły zabawkowe. Tymczasem w Internecie mamy setki wyspecjalizowanych podmiotów zajmujących się najróżniejszymi dziedzinami: książki (merlin.pl), kosmetyki i leki (domzdrowia.pl), ubrania i biżuteria (decobaazar.pl) i wiele innych. Można więc znaleźć coś dla każdego.
Punkt piąty: etyka pracy. Świadomym konsumentom szczególnie zależy na tym, żeby kupowane przez nich towary były wyprodukowane zgodnie z zasadami fair-trade. Niestety, warunki pracy u świętego Mikołaja już od dawna są przedmiotem dyskusji specjalistów od spraw prawa pracy. Pomijając kwestię przystosowania stanowisk pracy do potrzeb elfów, organizacje ekologiczne wielokrotnie zwracały uwagę na fakt eksploatowania reniferów, które w ciągu jednej nocy zmuszone są kilkakrotnie okrążyć równik, co jest znacznym przekroczeniem norm pracowniczych. Tymczasem światłowody dostarczające Internet we wszystkie zakątki świata twierdzą, że są stworzone do takiej pracy, a związek zawodowy światłowodów uważa, że przepustowość może zostać bezproblemowo zwiększona (przy zachowanych zarobkach).
Co więc wybrać? Decyzja należy do konsumentów. Warto jednak pamiętać, że macie wybór, a obecny świat nie skazuje was na jednego dostawcę. Nie bójcie się zmian.
***

Polecamy także: Jak dobrać dietę, aby utrzymać formę? a także 10 błędów popełnianych przy pielęgnacji włosów
Źródło: Domzdrowia.pl
Artykuł pochodzi z: O wyższości zakupów w sieci nad świętym Mikołajem
2010-11-26 09:29:48



